Lublin Ogólnopolskie Stowarzyszenie Osób Jąkających się Ostoja Turnusy terapeutyczne dla osób jąkających się

Morza szum, ptaków śpiew

Wspomnienia – coś na co pracujemy przez całe swoje życie. Mogą być one dobre i złe, a to zależy głównie od nas.

Chciałabym poruszyć tą kwestie w przypadku tegorocznego obozu terapeutycznego w Darłówku Wschodnim, który zapadł mi jak i reszcie uczestników w pamięci.

Więc teraz przytoczę kilka konkretnych obozowych wspomnień:

1.Chrzest

Każda osoba, która jest na obozie pierwszy raz musi przejść chrzest. Oczywiście m.in. ja w tym roku miałam. Po obiedzie poszłam z dziewczynami zdrzemnąć się, żeby uniknąć pójścia na plaże, gdzie odbywał się chrzest. Trzech kolegów nawet przyszło do pokoju i powiedzieli żebyśmy zostały w ośrodku. To zostałyśmy, ale później przyszedł do nas Bogusław z kadry i chciał nas oblać wodą jeśli nie wstaniemy i nie pójdziemy na plażę. Zerwałyśmy się z dziewczynami równo z łóżek  (przez co było dużo śmiechu) i poszłyśmy z nim. Sam chrzest w sobie nie był zły. Jego zadania polegały na : przejściu na bosaka po szyszkach i kamieniach , wymalowaniu twarzy kremem NIVEA a dziewczyn dodatkowo szminką do ust, zjedzenie pewnego cytrusa z cukrem, opowiedzenie czegoś z wybraną przez siebie techniką, wypiciu specjalnego napoju, wrzuceniu do dołu piłki do nogi, odbicie naście razy w małym prostokącie piłki do siatkówki, przeskoczeniu dużego dołu, przejściu na czworaka do Neptuna, przyniesieniu wody morskiej syrenom oraz zaśpiewanie lub opowiedzenie czegoś klękając przed Neptunem i jego pomocniczkami. Ubaw był wtedy niezły, a jeszcze większy gdy chłopaki wrzucili do morza Neptuna i syreny w przebraniach.

2.Zajęcia relaksacyjne na plaży

Czasami jest tak, że pewna część terapii odbywa się w terenie. I pewnego razu moja grupa wybrała się na relaks na plażę. Było pochmurno i wiało lekko, ale daliśmy radę. Ciepłe bluzy i koce, dawały nam uczucie ciepła. Szum fal, zapach bryzy morskiej, w miarę pusta plaża, pisk mew – te wszystkie czynniki sprawiły, że owa relaksacja na wielu z nas wpłynęła w pozytywny sposób jeszcze głębiej.

3.Rozgrywki sportowe

Zdarzało się, że pogoda naprawdę nam dopisywała. M.in. w związku z tym, jednego z po południ poszliśmy prawie wszyscy na plaże grać w siatkówkę, a następnie w piłkę nożną. Oczywiście w grach brali udział panowie, a ja z koleżanką odpoczywałyśmy leżąc na kocach opalając się albo rozmawiałyśmy z niektórymi chłopakami. Podczas obserwacji tych gier sportowych , łatwo było zauważyć kto ma dryg do danego sportu. Też i wtedy nie brakowało śmiechów i wygłupów poprzez naprawdę miłe spędzenie czasu w inny sposób.

4.Pokazy końcowe grup

Tradycją na owych obozach jest, że każda z poszczególnych grup (dzieci z rodzicami, grupa kolonijna, dorośli) ma przygotować coś na koniec turnusu. Gdy pierwszy raz usłyszałam o tym, nie byłam za bardzo zadowolona. Jednak co kolejne próby, widzenie ich w innych grupach, to ta tradycja zaczęła mi się coraz bardziej podobać. I efekt końcowy okazał się bardzo fajny – dzieci z rodzicami przygotowali przedstawienie o brzydkim kaczątku, moja kolonijna grupa program „Mam talent” ,  a grupa dorosłych ciekawą piosenkę.

Napisałam tylko kilka wspomnień, ale sądzę, że tych najważniejszych. W ciągu tych dwóch tygodni dużo się dzieje i wiele chwil spędzonych ze wspaniałymi ludźmi zostaje w głowie.

Z własnego doświadczenia i opowieści innych stwierdzam, że ten obóz do przydatna rzecz do której człowiek ma ochotę wracać. Więc gorąco polecam, by osoby z wadą wymowy , niezależnie czy mniejszą czy większą, poddały się takiemu doświadczeniu.

 

Karolina Ożóg

Dodaj komentarz